Wczorajszy wieczór natchną
mnie do napisania tej notki . Jestem strasznym zazdrośnikiem , ale w przeciwieństwie
do większości osób które znam nigdy się tego nie wypierałam . Zawsze szczerość ! Nawet w kwestii zazdrości i może
moja zazdrość różni się od innych i większość
jej nie rozumie , zawsze byłam jednak bezpośrednia i nie ukrywałam tego. Mianowicie chodzi o śpiewanie...Ale zacznę od początku.
Poznaliśmy się na imprezie karaoke które prowadził co tydzień. Pięknie śpiewał jak
anioł, ale nie zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Zapoznaliśmy się bo
chciałam śpiewać a że jestem gadatliwa i raczej nie nieśmiała to od razu zagadałam
a on zaprosił mnie na ognisko… nie poszłam ale był to początek . Poznawaliśmy
się , zaprzyjaźniliśmy i coś zaiskrzyło
.Cały ten czas przychodziłam na imprezy żeby go posłuchać i z nim pośpiewać .Dlatego też ciężko
znoszę jak ktoś inny z nim śpiewa… Może to dziwne ale to dla mnie tak jak na przykład
wasza ławka w parku na której się spotykaliście , takie wasze magiczne miejsce gdzie Cię zabierał , teraz siedzi tam
z kimś innym .Nawet nie koniecznie na randce ale po prostu w waszym miejscu…
Inaczej chyba nie umiem tego wyjaśnić w każdym razie o to jestem najbardziej
zazdrosna. Nie robie przy tym jakichś dramatycznych scen, ale też tego nie ukrywam.
Ale o co chodzi wczoraj koleżanka i moja mama powiedziały mi
że kobieta nie może pokazywać mężczyźnie swojej zazdrości i że jej tak bardzo
zależy bo to działa w odwrotny sposób i źle wpływa na związek. I faktycznie
czasem przez zazdrość się trochę posprzeczamy ale mi się wydawało że to takie
drobne sprzeczki które są częścią każdego związku. I teraz zastanawiam się czy
przypadkiem nie mają racji i czy nie powinnam zacząć udawać że zazdrosna nie
jestem.
A Wy co myślicie zazdrości w związku ? jest potrzebna czy
tylko wszystko psuje? A gdy już jest to powinniśmy o niej mówić i ją okazywać
czy udawać że wszystko że wszystko jest ok.??



Moim zdaniem każdy jest zazdrosny i nie ma co tego ukrywać. Twoja druga połówka pewnie nie raz miała powody, aby być zazdrosnym o Ciebie. Mimo to jednak uważam, że da się walczyć z zazdrością i po prostu nie dawać drugiej osobie powodów do niej - to najprostsze, a zarazem najmniej oczywiste rozwiązanie. ;)
OdpowiedzUsuńGeneralnie rozumiem Twoją zazdrość, sama chyba też jestem taką typową zazdrośnicą.
Pozdrawiam,
Grindylow :)
Staram się nie dawać powodów do zazdrości ale co zrobić z moją zazdrością ?? Pozdrawiam
UsuńDobrze, że nie dajesz powodów do zazdrości i byłoby wspaniale, gdyby partner również tak do tego podchodził. Gdy tak jest, to zaufaj, że jakieś tam wyjście np. na basen, jest zwykłym relaksem, a nie miejscem, gdzie któraś się na niego rzuci, a on bez zastanowienia się jej odda. Kiedyś byłam chorobowo zazdrosna i ciągle o tym mu mówiłam, to niszczyło związek, moje zarzuty były bezpodstawne i zmyślone. :( Teraz nie czuję tej zazdrości. Powiedzmy: wyleczyłam się. Znikło? Tak. Teraz jest dużo rozmów, zaufanie, fantastyczne i szczere relacje i jest nam b.dobrze! Pozdrawiam ciepło :)
UsuńCiekawa notka :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam na mojego bloga
http://parajulkanormal.blogspot.com/
Dziękuje na pewno zajrzę .
UsuńPozdrawiam
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuń